XLargeLargeNormal

ACTA Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu

Ponieważ podczas przeglądu dzisiejszej prasy rzuciło mi się w oczy takie zdanie: "w tym tygodniu starły się dwie Polski – analogowa urzędników i cyfrowa internautów” chciałabym zanim zabiorę głos w sprawie ACTA zaprotestować przeciwko temu stwierdzeniu sugerującemu, że tutaj znów coś uknuli urzędnicy, a nie politycy. Mało kto z nas dzisiaj żyje w analogowym świecie, niezależnie od zawodu który wykonuje. Większość już dziś nie wyobraża sobie życia bez Internetu. Ale to może temat na inny artykuł. W każdym razie wypraszam sobie stawianie mnie jako urzędnika po z góry określonej stronie.



 Gazeta Wyborcza, Dariusz  Ćwiklak: "Konsultacje uliczne"

Spotkałam się w wielu publikacjach i komentarzach ze stwierdzeniem,  że młodzi ludzie nie wiedzą przeciwko czemu właściwie protestują, że kradzież własności intelektualnej jest taką samą kradzieżą jak każda inna i nie można przymykać na to oczu.

Co do kradzieży – zgadzam się. Tylko jakoś mam odczucie, że w tych protestach nie tyle chodzi o ten aspekt (nasze prawo reguluje przecież tę kwestię) ile o możliwą na podstawie zapisów umowy infiltrację treści zamieszczanych w Internecie i możliwość stosowania środków tymczasowych bez wysłuchania drugiej strony i wymuszenie na dostawcach usług internetowych pewnych działań.

Internet  zupełnie  zmienił nasze życie. Zmienił relacje między ludźmi, „skurczył” świat, ma ogromny wpływ na  młode pokolenie. Jak wszystko – Internet  ma swoje wady i zalety. Sami decydujemy (chociaż zdarza się, że mało świadomie) czy określone komunikaty z naszej strony mają trafić do jednego odbiorcy czy do wielu.

Zapisy umowy budzą obawę, że może się to odbywać w zupełnie inny sposób – np. jak rozmowa telefoniczna w czasach stanu wojennego z głosem w tle niezupełnie czule oznajmiającym: „rozmowa może być kontrolowana”.

Nie można mówić, że ludzie nie wiedzą przeciwko czemu protestują. Pokolenie Internetu znacznie szybciej niż ich rówieśnicy sprzed wielu lat potrafi dotrzeć do informacji i lepiej te informacje potrafi selekcjonować. Nie bez powodu powstało pojęcie „społeczeństwa informacyjnego”. Internet to już wcale nie jest zabawka, to codzienność.

Efektem kontrowersyjnych zapisów umowy jest negatywne nastawienie do całości, w tym do samej ochrony własności intelektualnej, a nawet (a może: zwłaszcza) do organizacji, które „stoją” za ACTA. A więc przede wszystkim do wielkich korporacji. Myślę, że bardzo prawdopodobny jest scenariusz, w którym przestaną być trendy (a nawet zaczną być bardzo nietrendy) ciuchy, gadżety czy inne dobra markowe – przecież ich konsumentami są w przeważającej części młodzi ludzie, protestujący właśnie przeciwko umowie.

Pytanie, kto lepiej poradzi sobie bez kogo: konsumenci bez korporacji czy korporacje bez konsumentów?

A wracając do tematu: protesty pokazują wyraźnie, że istnieją granice których władza przekraczać nie powinna. I że w społeczeństwie jest świadomość istnienia takich granic. Natomiast odnosząc się do komentarzy, że „młodzi ludzie nie wiedzą przeciwko czemu protestują” może wskażę na głosy niektórych polityków, którzy twierdzą, że nie zawsze wiedzą za czym głosują.

Aż chciałoby się powiedzieć: kto i czego nie jest tu świadom?

Na koniec kilka linków znalezionych w necie - żeby nie było, że inni nie mają wątpliwości...

http://www.piit.org.pl/_gAllery/11/83/11839/Memo_PIIT_ACTA_finalx.pdf

http://www.bankier.pl/wiadomosc/PKPP-Lewiatan-ACTA-nie-zabezpiecza-interesow-przedsiebiorcow-2477547.html

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/586974,giodo_acta_niebezpieczne_dla_konstytucyjnych_praw_i_wolnosci.html

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/587010,prawnik_o_acta_zapisy_malo_precyzyjne_trudne_do_interpretacji.html

http://www.tvn24.pl/12692,1732732,0,1,przelomowy-wyrok-trybunalu-acta-niezgodne-z-prawem-ue,wiadomosc.html

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »